Reklama

Jubileusz ks. prof. Michała Hellera

Jubileusz ks. prof. Michała Hellera

14.03.2016
W sobotę 12 marca w gronie krewnych, przyjaciół i współpracowników na scenie krakowskiej PWST ks. prof. Michał Heller świętował jubileusz 80-tych urodzin.
fot. Adam Walanus
W

W programie artystycznym zatytułowanym "W 80 lat dookoła Wszechświata" wzięli udział Anna Dymna, Jacek Romanowski, Łukasz Tischner, Joachim Mencel. Benefis poprowadził Wojciech Bonowicz, zaś scenariusz i teksty przygotował Bartosz Brożek. Nagranie całego wydarzenia opublikujemy wkrótce.

Z okazji jubileuszu ks. prof. Hellera przygotowany został specjalny dodatek "W 80 lat dookoła Wszechświata", który zostanie dołączony do najbliższego (12/2016) numeru "Tygodnika "Powszechnego".

Dostojnemu Jubilatowi składamy serdeczne życzenia. Poniżej publikujemy wybrane listy gratulacyjne, które nadesłały najwybitniejsze osobistości z całego świata, a także odkryte niedawno teksty, które rzucają nowe światło na historię nauki.

 


 

Uczta Platona

Wielka sensacja w środowisku historyków filozofii starożytnej! Okazuje się, że jedno z największych dzieł Platona - Uczta - zostało sfałszowane przez zawistnego Arystotelesa! Wszyscy uczyliśmy się, że bohaterem Uczty jest bóg Eros. Tymczasem odnaleziony w bibliotece watykańskiej manuskrypt z III w. przed Chrystusem zawierał prawdziwą wersję Platońskiego dialogu, którego bohaterem jest półmityczny mędrzec Michaelos z Mościc, zwany Hellerosem, podziwiany przez wszystkich bez mała filozofów starożytnych za głęboką wiedzę i mądrość życiową. Wyjątkiem w tym gronie wielbicieli był, jak twierdzą specjaliści, Arystoteles, który - jako kiepski geometra - nie mógł zrozumieć teorii Hellerosa, że wszechświat jest matematyczny. Spekuluje się, że Arystotelses, chcąc, by koncepcja Hellerosa uległa zapomnieniu, sfałszował Ucztę, zamieniając w niej postać Hellerosa na boga Erosa.

Oto fragment oryginalnej, niesfałszowanej Uczty:

Powiedział tedy Eryksimachos: Do dzisiejszego dnia nigdzie żaden człowiek nie zdobył się na godny hymn dla Hellerosa. A teraz też wydaje mi się rzeczą właściwą, żebyśmy wszyscy, jak tu jesteśmy, chwalili tego mędrca. Jeżeli to tylko i wam odpowiada, mielibyśmy o czym mówić i zabić czas w sposób właściwy. A zatem podaję wniosek, żeby każdy z nas kolejno w prawą stronę powiedział coś na pochwałę Hellerosa, jak tylko potrafi najpiękniej.
— Tak jest, Eryksimachu — powiedział Arystofanes — zdaje, że ludzie zupełnie nie pojmują potęgi Hellerosa. Przecież, gdyby ją rozumieli, największe by jemu byli pobudowali świątynie i ołtarze, i ofiary by mu składali największe, nie tak jak dziś — nic się dziś podobnego nie dzieje, mimo że się to przede wszystkim dziać powinno.

Puazaniasz zaś powiedział: Rządom to oczywiście nie odpowiada, żeby się pośród rządzonych budziły szersze poglądy, wytwarzały teorie trwałe i prawdziwe, które najwięcej Helleros lubi wytwarzać pomiędzy ludźmi. Czyn o tym przekonał i tutejszych tyranów, bo przecież Helleros niczym zadra w ich oku tkwi.
Pauzuje teraz Pauzaniasz, a miał po nim mówić Arystofanes. Właśnie go jakaś czkawka napadła z przejedzenia czy z jakiegoś innego powodu i nie mógł mówić, tylko powiada, bo trochę dalej od niego leżał Eryksimachos: — Mój Eryksimachu, wypada ci albo mi czkawkę zatrzymać, albo mówić za mnie, może mi tymczasem ustanie.
Powiedział tedy tak Eryksimachos: Wszelka bezbożność stąd się rodzi, że ktoś nie folguje dobremu Hellerosowi ani go nie czci i nie szanuje na każdym kroku, tylko słucha drugich. I na to istotnie powinna uważać religia i leczyć takie rzeczy, bo religia, która Hellerosa nauki zapomni, szybko od czynów sprawiedliwych i zbożnych się odwraca.
- Na Dzeusa - wykrzyknął Glaukon - nie może być inaczej.

 


 

Św. Tomasz z Akwinu, Quaestiones de quodlibet

Od tłumacza
Poniżej zamieszczam tłumaczenie odnalezionego niedawno fragmentu Quaestiones de Quodlibet św. Tomasza. Przypomnieć wypada, czym były kwodlibety. Każdego roku w okresie Adwentu i Wielkiego Postu mistrzowie uniwersytetu paryskiego musieli stanąć przed bracią studencką i odpowiedzieć na dowolne zadane przez słuchaczy pytanie. Nietrudno zgadnąć, że pytania te bywały osobliwe. Św. Tomasz musiał pewnego razu zmierzyć się z problemem, co jest silniejsze: prawda, wino, król, czy kobieta.
Czytelnikowi należy się jeszcze ostrzeżenie. Św. Tomasz nie bez powodu zwany był wołem sycylijskim, głównie z tego względu, że jego poczucie humoru było cokolwiek ciężkie, pozbawione wyobraźni i polotu; mawiano, że jest siccum modo buccellati, wysuszone na modłę żołnierskiego chleba. Na sucharach świętego Tomasza niejeden obdarzony ciętym dowcipem połamał już zęby.

św. Tomasz z Akwinu, Quaestiones de Quodlibet, Księga XII, kwestia 44:
„Czy Michał Heller będzie prawdziwie potępiony?“

Zdaje się, że Michał Heller będzie prawdziwie potępiony, bo Filozof mówi, że „jeśli to, co budowane, o ile jest właśnie takie, znaczy to, że zostanie zbudowane; i jeśli to, co jest uczone, o ile jest właśnie takie, znaczy to, że zostanie wyuczone. Podobnie ma się sprawa z leczeniem, ruchem obrotowym, skakaniem, dojrzewaniem, starzeniem się i tępieniem, i każdym w ogóle rodzajem ruchu.“ A zatem to, co jest tępione, o ile jest właśnie takie, zostanie potępione. A Michał Heller jest tępiony przez wszystkich tych, u których to, co nie jest rozumiane, nie zostanie nigdy zrozumiane.

Wbrew temu Apokalipsa tak pisze: „I widziałem niezliczone zastępy potępionych, ale wzrok mam dobry, a Michała Hellera między nimi nie widziałem.“

Odpowiadam: Ci, co tępią Hellera, sami są tępi. Komentator zaś tak się wypowiada: „Tępienie przez tych, co sami są tępi, jest tylko tępieniem w możności, ale nie tępieniem w akcie, zaś do prawdziwego potępienia potrzeba tępienia w akcie.“ Zatem Michał Heller nie będzie prawdziwie potępiony.

 


 

HISTORIA FILOZOFII PO KRAKOSKU

O poglądach filozoficznych Michała Hellera

Analizę poglądów filozoficznych Michała Hellera zacząć wypada od jego powiązań rodzinnych i towarzyskich. Te, na pierwszy rzut oka, wydają się nie budzić większych wątpliwości. Ksiądz prof. Michał Kazimierz Heller pochodzi z porządnej, zakorzenionej w Galicji, katolickiej rodziny. Jest prałatem Jego Świątobliwości oraz doktorem honoris causa Krakowskiej Wszechnicy. Przyjmowany jest z honorami w Magistracie. Widywany bywa w towarzystwie najwybitniejszych przedstawicieli krakowskiej profesury: prof. Andrzeja Staruszkiewicza, prof. Karola hrabiego Tarnowskiego, prof. Jerzego Vetulaniego i prof. Jana Woleńskiego. Na te szlachetne znajomości cieniem kładzie się fakt, że Heller współpracuje z uczonymi z zagranicy, w szczególności zaś z niejakimi Wiesławem Sasinem i Leszkiem Pysiakiem z Królestwa Kongresowego.

Heller wykazuje co prawda pewien szacunek dla zasłużonych instytucji Naszego Miasta - Instytutu Wydawniczego Znak oraz Tygodnika Powszechnego - ale tylko najstarsi mieszkańcy ulicy Wiślnej pamiętają jego ostatnią wizytę pod numerem 12. Podejrzewać też należy, że Heller nawet nie wie, gdzie znajduje się Dwór Łowczego, adres, który zna przecież każdy krakowianin.

Na ocenę poglądów Hellera negatywnie wpływa też fakt, iż na filiżankę kawy nie chodzi ani do kawiarni Noworolskiego w Sukiennicach, ani do Jamy Michalikowej, ani - co w ostateczności można by zrozumieć - do Vis a Vis. Osoby dobrze poinformowane twierdzą, że kawę pija w założonej przez siebie kawiarni De Revolutionibus. Warto odnotować, że nazwa tej kawiarni niezbyt dobrze wpisuje się w kontekst wartości wyznawanych w Krakowie. Chlubimy się wszak tym, że żadna rewolucja nigdy u nas nie wybuchła; ba, nie miała tu miejsca nawet niewinna defenestracja!
Jeszcze poważniej brzmi formułowany przez wybitnych uczonych zarzut, iż Heller pomieszkuje na osiedlu Widok, a więc już poza rogatkami Krakowa. Trudno ocenić to inaczej, jak tylko jako nieudolną próbę podszycia się pod mieszkańca naszego cesarsko-królewskiego Miasta.

Przedstawione zastrzeżenia, choć poważne, nie są jednak rozstrzygające, nie przesądzają, iż wszystkie poglądy Hellera są fałszywe. Fałszywość tę można ponad wszelką wątpliwość wykazać dopiero w oparciu o argument przedstawiony niedawno i szeroko dyskutowany w najważniejszych czasopismach filozoficznych, takich jak Kwartalnik Filozoficzny, Znak, Mind oraz Synthese. Argumentowi temu - zaprezentowanemu w sposób poglądowy, na szerokim tle entomologiczno-literackim - specjalny dodatek poświęcił też Tygodnik Powszechny. Otóż okazuje się, że w mieszkaniu Hellera nie ma much, a - jak wiadomo od Szwejka - tam gdzie nie ma much, nie ma także portretu Jaśnieoświeconego Pana. W naszym przekonaniu fakt ten świadczy o całkowitej jałowości filozoficznych dywagacji Hellera, a także o fałszywości konstruowanych przez niego modeli kosmologicznych.

 


 

HELLER W LICZBACH

Dobry wieczór Państwu!

Przyszedłem się poskarżyć. Jestem - a może raczej: byłem - studentem filozofii. Niestety, moja świetnie zapowiadająca się kariera akademika i oryginalnego myśliciela załamała się, zanim jeszcze na dobre mogła się zacząć. W zeszłym roku promotor narzucił mi temat pracy licencjackiej - miałem pisać o filozofii Michała Hellera. Sprawdzam w Wikipedii - rzeczywiście, jest taki. Uważałem na wykładach z metodyki pracy naukowej, więc do rzeczy zabrałem się w sposób przemyślany i systematyczny. Najpierw - lista publikacji Hellera. Od tego zaczęła się moja osobista tragedia. Ten cały Heller normalny na pewno nie jest. Napisał chyba 90 książek. Dziewięćdziesiąt! Załóżmy, że jego przeciętna książka ma 250 stron. To daje razem 22.500 stron! Ale to nie wszystko, Heller pisze też artykuły. Doliczyłem się 750. Średnio 15 stron na artykuł to łącznie 11.250 stron! To ciągle nie wszystko. Są jeszcze recenzje, przemówienia, artykuły popularnonaukowe. Razem kolejne 500 tekstów, po 4 strony każdy - a więc 2.000 stron. Łącznie - a nie jest to na pewno wszystko - Heller napisał 35.750 stron!

Przypomniało mi się, że mój ulubiony autor science fiction, Phillip Dick, widząc, ile książek publikuje Stanisław Lem, podejrzewał, że taki autor nie istnieje - że naprawdę te książki pisze kilka osób. Ale Lem napisał jedynie 34 książki! Co w takim razie powiedzieć o Hellerze? Ktoś taki nie może istnieć, a jeśli istnieje, to na jego dorobek pracować musi kilkadziesiąt osób! Gdyby założyć, że jedną stronę - ze zrozumieniem - czyta się 3 minuty, przeczytanie dzieł Hellera zajęłoby 107.250 minut, czyli 1.787 godzin. Ja mogę czytać przez 3 godziny dziennie, więc na Hellera musiałbym poświęcić 595 dni. Podejrzewam zresztą, że ta amerykańska fundacja Templetona dała Hellerowi nagrodę - ponad milion dolarów - w jednym tylko celu: żeby już przestał pisać, bo nie nadążali z czytaniem!

Odliczyłem święta i wakacje i wyszło mi, że zapoznanie się z filozofią Hellera zajęłoby mi cztery lata. A przecież to tylko faza przygotowawcza - gdzie czas na refleksję i pisanie pracy? Poszedłem od razu do promotora i poprosiłem o zmianę tematu. Chciałem pisać o Anaksymenesie. Ten potrafił wykazać się empatią, z szacunkiem myślał o przyszłych studentach filozofii i napisał tylko trzy krótkie fragmenty, razem nieco ponad stronę. Powiedziałem, że mogę też zająć się Platonem - to tylko 35 krótkich dialogów i kilka listów. Wolałbym nawet Lenina, bo to wszystkiego 55 tomów. Ale nie - mój promotor pozostał nieugięty, nic tylko Heller i Heller.

Dlatego podjąłem męską decyzję: rezygnuję z filozofii. Postanowiłem zostać wydawcą książek filozoficznych. Mam nadzieję, że będę mógł wydawać Hellera, bo to zarobek gwarantowany na całe życie!

 


 

List od Izaaka Newtona

Przezacny Michale!

Wielka to chwila, gdy dożywa się lat osiemdziesięciu. Wiem to dobrze, skoro i mnie szczęście to spotkało, mimo licznych przeciwności losu i nieznośnego przecież charakteru. To prawda, co mówią o mnie, że śmiałem się raz tylko w życiu, gdy służący mój, też Newton zresztą, zapytał w ignorancji swej bezkresnej, jaki można mieć pożytek z lektury Euklidesa.

Ale nie o sobie przecież chcę mówić, a Twoje zasługi sławić. Historycy to straszni są łgarze, a pomiędzy nimi najgorsi zdają mi się historycy nauki. Co też ja tam u nich przeczytać mogę: że anno mirabile 1666, wygnany zarazą z Cambridge, spędziłem spokojnie w Woolstorphe, kiedy ja z Tobą na pasierbieckiej górze wywczasów zażywałem; że jakieś jabłka spadające oglądałem, kiedy myśmy razem u Józka w proboszczowskim sadzie polskie śliwki zajadali, a Tobie jedna z nich na środek łysiny spadła. Piszą też, że się upieram, iż to niby ja pierwszy rachunek fluksji wykoncypowałem. Nic dalsze nie jest przecież od prawdy: drugie miejsce mi w tym zaszczytnym wyścigu przypisać trzeba, skoroś Ty o fluksjach już w podstawowej szkole uczenie rozprawiał.

Piękny ten Twój żywot, i odkryć różnorakich pełen; i wszystkie one do prawdy prowadzą i wiarę w Boga utwierdzają. Pojąć tylko nie mogę tych geometryj, co to przemienne nie są. Jakbym się może przyłożył nie tylko do wielkiego Greka Euklidesa, ale i tego Francuza co to Greka udaje - Connesa chyba - zrozumieć te dziwności byłoby mi dane. Ale iż mi obowiązki w Mennicy Królewskiej czasu tyle zajmują, przyjdzie chyba umrzeć w ignorancji.

Michale! Wszystkiego Ci życzę dobrego, a najbardziej to tego chyba, żeby Ci żadne Niemce pierwszeństwa w naturalnej filozofii odebrać nie próbowały!

Twój Izaak

 


 

List od Gottfrieda Wilhelma Leibniza

Przewielebny Ojcze Michale!

Lat osiemdziesiąt - wiek piękny, jak poświadczają wszystkie starożytne autorytety, tym piękniejszy, gdyż wypełniony roztrząsaniem boskiego logosu, którym ten najlepszy z możliwych światów jest przepełniony. Lat osiemdziesiąt - ale nie odliczanych podług jakiejś absolutnej miary (co do niej, sądzić trzeba, że nic takiego Bóg nie stworzył), a zawsze względem innych zdarzeń, których aktorami są i możni świata tego, i pachołkowie najmniejsi. Lat osiemdziesiąt - a każda sekunda swej racji dostatecznej w dziejach całych wszechświata szukać musi, skoro pojedyncza chwila odbija w swym trwaniu wszystko, co było, jest i będzie. Lat osiemdziesiąt - kalkulowane przez Boga, gdy zamyśla nad światem. Pamiętam, jakżeśmy się naradzali, czy i Bóg liczy tą metodą maksimów i minimów, co to ją Pan pierwszy poznałeś, a mnie drugiemu odkryć było dane.

Wielmożny Panie! Zapomnieć też nie sposób o naszym spotkaniu i tych rozmowach, które jadąc mechanicznym dyliżansem z Tarnowa do grodu Kraka prowadziliśmy, gdyś mi prawił tak uczenie o doskonałym języku, mathesis universalis! To myśl mą zapłodniło na lata i kazało nie ustawać w poszukiwaniu takiej characteristicam universalem, którą i głupcy musieliby łatwo rozumieć i z prawdą się zgodzić. Jakaż doniosła, jakże płodna idea! Nie na darmoś Pan przecież Hellerem zwany, skoro myśl Pańska jaśniejsza niż innych obywateli republicae literariae. Tylko tę geometryję nieprzemienną zrozumieć niełatwo, co to Bóg z niej wszechświat pozlepiał. Może i pojąć by się to dało, gdyby nie historia domu brunszwicko-hanowerskiego, którą pisać muszę, a w której wszystko przemienne, bo od kaprysu księcia-elektora zależne.

Przewielebny Ojcze Michale - zechciej więc me życzenia najlepsze przyjąć, a i takie, cobyś się od Londynu jak najdalej trzymał, bo towarzystwo tamtejsze to najpierw wywyższy, a potem w twarz plunie, a zostać oplutym to ani przyjemne, ani na dworze książęcym dobrze widziane.

Pański oddany Gottfried Wilhelm Leibniz

 

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dodaj komentarz

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz