Profesor szympansów

Profesor szympansów

13.12.2015
Czyta się kilka minut
Genialne małpy? Nie ma takich – protestuje. Powściągliwie jak na kogoś, kto nauczył szympansy liczyć do 20, rozwiązywać zadania z liczbami szybciej i lepiej niż ludzie oraz posługiwać się zerem, którego nie znali nawet starożytni Rzymianie.
Profesor Tetsuro Matsuzawa oraz Ai (selfie wykonane przez japońskiego badacza)
W

Wspomnieliście o Imo, samicy makaka japońskiego, która zainicjowała dwa zwyczaje: obmywania batatów z piasku i oddzielania w wodzie ziaren pszenicy od ziarenek piasku. To nie mógł być czysty przypadek – mówi profesor Tetsuro Matsuzawa. – Rzeczywiście Imo musiała być niezwykle pomysłowa, by wpaść na to, że woda pomoże jej pozbyć się piasku. Inne makaki zbierały rozsypaną przez naukowców na plaży pszenicę ziarenko po ziarenku, Imo zgarniała ją garściami i wrzucała do wody. Piasek szedł na dno, a pszenica unosiła się na powierzchni.

Przyznajemy, że nie mielibyśmy oporu przed nazwaniem Imo genialną małpą.

– Nazywanie małp genialnymi niewiele wyjaśnia – tłumaczy Matsuzawa. – Trzeba zwrócić uwagę na to, jak te zachowania rozprzestrzeniły się w całej populacji: inne małpy przyswoiły zwyczaje Imo. Kolejne generacje makaków japońskich doskonaliły technikę płukania batatów, w końcu zaczęły zanurzać bataty w oceanie, żeby te nabrały słonego smaku. W grę wchodzi więc nie tylko wyobraźnia Imo, zapewne niezwykła, ale także transmisja kulturowa i późniejsze modyfikacje. W taki sposób rozprzestrzenia się kultura i każdy z tych etapów jest ważny – odpowiada profesor.

Jak dodaje, podobne procesy są powszechne u różnych gatunków małp. Na przykład u szympansów.

– Zaobserwowano, że różne stada wypracowały odmienne sposoby rozłupywania twardej skorupy orzechów. Społeczność z Bossou w Afryce Zachodniej używa kamiennych narzędzi. Szympansy mieszkające w innych miejscach posługują się drewnianymi tłokami. Wielu naukowców twierdzi, że to „różnice kulturowe”, ale ja wolę skromniejsze określenie: „różnice regionalne”. Zwyczaje kulturowe u ludzi nie mają tak silnego związku z przeżyciem. Np. wy w Polsce na powitanie wymieniacie uścisk dłoni, my w Japonii się kłaniamy. Szympansy z Bossou i innych miejsc różnie się zachowują, ponieważ na swoim terytorium mają do dyspozycji różne zasoby i narzędzia, które twórczo wykorzystują, by przeżyć. Te różnice regionalne u małp to raczej protokultura – precyzuje Matsuzawa.

Drugą edycję Festiwalu Kopernika organizowanego w Krakowie przez Centrum Kopernika i „Tygodnik” w tym roku poświęcono fenomenowi geniuszu. Tetsuro Matsuzawa – najsłynniejszy japoński prymatolog, wieloletni dyrektor Instytutu Badań Naczelnych przy Uniwersytecie w Kioto i aktualny przewodniczący Międzynarodowego Towarzystwa Prymatologicznego – jest jedną z gwiazd festiwalu. Swój wykład, oparty na latach badań nad szympansami, poświęcił ewolucyjnym korzeniom ludzkich zdolności poznawczych. W ciągu festiwalowego tygodnia rozmawiamy wiele razy, zwykle przy okazji obiadu lub kolacji. Jak na badacza naczelnych przystało – a może tak się postępuje w Japonii? – profesor Matsuzawa stale nas małpuje, za każdym razem wybierając z karty to, co wybrał ktoś z nas.

W laboratorium nie pada deszcz

Matsuzawa przyjechał do Krakowa z Berlina, gdzie wygłosił wykład towarzyszący wystawie poświęconej małpiej kulturze. Do stolicy Niemiec przyleciał z Sumatry, gdzie spędził jakiś czas na obserwacji tamtejszych orangutanów. Te wielkie małpy żyją tylko w dwóch miejscach na świecie: na Borneo i właśnie na Sumatrze. Te z Borneo, tradycyjnie uznawane za osobny podgatunek, Matsuzawa miał okazję zobaczyć w środowisku naturalnym wcześniej. Orangutany z Sumatry pozostawały ostatnią grupą małp człekokształtnych (należą do nich także szympansy, bonobo oraz goryle), których dotąd w naturze nie obserwował. Widział także – oczywiście w dżungli, a nie w zoo – kilkadziesiąt gatunków małp zwierzokształtnych – czyli tych z ogonami.

Prawdopodobnie żaden człowiek na świecie nie obserwował tylu różnych gatunków naczelnych w środowisku naturalnym. Sam jednak uznaje się za eksperta tylko w dziedzinie szympansów. Inne małpy odwiedzał z ciekawości.

Wyprawy terenowe zabierają mu mnóstwo czasu, ale od zawsze lubił spotkania z naturą. Na początku studiów na wycieczkach górskich spędzał nawet jedną trzecią roku. Na koncie ma ośmiotysięcznik. Od 1986 r. co roku przynajmniej miesiąc przebywa w Bossou w Gwinei, gdzie założył „laboratorium polowe”: wśród drzew ukrył kamery, wydrążył w wielkiej palmie kilka otworów codziennie wypełnianych wodą, przywiózł stertę różnej wielkości kamieni z namalowanymi numerami – dla ułatwienia analizy nagrań wideo – i regularnie podrzucał stosy orzechów. Obserwował, jak żyjące tam szympansy wykonują z liści „gąbki” i czerpią wodę z dziupli, i jak używają kamiennych narzędzi do rozłupywania orzechów. Analizował, jak uczyły się nowych technik jedna od drugiej.

U siebie, w Kioto, stworzył coś analogicznego – otwarte laboratorium. Nikt tam nie zmusza szympansów do udziału w eksperymentach. Prosto ze sporego rezerwatu wspinają się po linach do pomieszczenia z komputerami. Laboratorium jest całkowicie zautomatyzowane, szympansy przychodzą i wychodzą, kiedy mają na to ochotę.

– Jeśli naprawdę chcesz poznać szympansy jako całość, a nie tylko drobne fragmenty ich umysłów, musisz wyjść z laboratorium i wyjechać do dżungli – przekonuje. – Prawie nikt tego nie robi. Inni prymatolodzy albo poświęcają się badaniom terenowym, albo pracują w laboratorium. Są tacy, którzy z szympansami mają styczność wyłącznie przez szybę. Matsuzawa jest i w dżungli, i w laboratorium – podkreśla, mówiąc o sobie w trzeciej osobie, jak zwykle gdy odnosi się do własnego dorobku naukowego. Trudno wyczuć, czy po to, by podkreślić swoje dokonania, czy po prostu zaczyna mówić w stylu, w którym redaguje się prace naukowe.

Pokazuje fotograficzne dowody na to, że jego relacje z szympansami są naprawdę bliskie. Na jednym zdjęciu robi zastrzyk Ai – swojej najsłynniejszej podopiecznej. Niewzruszona szympansica pozwala zadać sobie ból. Na innych wspólnie pozują do selfie.

Jest też stare zdjęcie, na którym karmi butelką kilkumiesięczne szympansiątko siedzące obok jego córki będącej w podobnym wieku. Przez pół roku wychowywał osieroconą małpę w domu, ale wreszcie uznał, że wychowywanie szympansa w ludzkim środowisku nie byłoby korzystne dla jego celów badawczych.

Są i zdjęcia z dżungli – dzikie szympansy rozbijają za pomocą kamieni skorupy orzechów, uśmiechnięty prof. Matsuzawa kuca kilka metrów dalej. Po tylu wizytach w polowym laboratorium małpy nie zwracają już uwagi na jego obecność.

– W dżungli widać więcej. Na przykład to, że włosy na rękach szympansów rosną w kierunku łokci: od ramienia w dół i od dłoni w górę, a na nogach od kolan w kierunku miednicy i w kierunku stopy. Wiecie czemu? Szympansy nie mają parasoli, więc gdy pada, chowają się skulone pod drzewem – wyjaśnia. I wskakuje na krzesło, by zademonstrować pozę skulonego szympansa. – Dzięki takiemu ułożeniu włosów woda łatwiej po nich spływa. W laboratorium trudno to dostrzec, bo tam nie pada deszcz.

Liczyć jak szympans

Na początku to nie on wybrał badania małp. Badania małp wybrały jego. Chciał iść na Uniwersytet w Tokio, ale po fali protestów studenckich władze odwołały nabór. Zdecydował się na drugą najsłynniejszą japońską uczelnię – Uniwersytet w Kioto. Zaczął od filozofii, ale bardziej ciągnęło go do prawdziwej nauki i eksperymentów, czyli do faktów i danych, a nie spekulacji. To nastawienie na empirię tkwi w nim do dzisiaj. Unika filozoficznych pytań np. o moralność w świecie szympansów. Tłumaczy, że to nie jego specjalność.

Po filozofii ukończył psychologię, zajął się badaniem percepcji wzrokowej – jednego z najbardziej ścisłych obszarów, jakimi może się zajmować psycholog. Jedyne zwierzęta, z którymi wówczas miał styczność, to szczury. Kroił ich mózgi i przyglądał się korze wzrokowej.

– Byłem świeżo po studiach, gdy instytut kupił młodą szympansicę nazwaną Ai – opowiada o początkach pracy z małpami. – Władze uczelni szukały kogoś z doświadczeniem empirycznym. Nigdy wcześniej nie zajmowałem się małpami, ale przełożeni uzna li, iż ważniejsze jest, żeby myśleć jak naukowiec i umieć przeprowadzać eksperymenty. I oddelegowali mnie do tej roli.

Został wtedy jedynym opiekunem Ai. – Musiałem zajmować się wszystkim – wspomina. – Karmić ją, spędzać z nią czas, a także pisać oprogramowanie, którego zacząłem używać do eksperymentów. Codziennie, siedem dni w tygodniu. Ale jednocześnie dostałem całkowicie wolną rękę. Mogłem prowadzić takie badania, jakie chciałem.

Matsuzawa rozpoczął swój projekt w czasach, gdy zapanowała moda na szympansy. Niezwykłe książki Jane Goodall opisujące ich codzienne życie – wojny, przyjaźnie, miłości i zdrady – trafiły na listy bestsellerów całego świata. Roger Fouts nauczył szympansicę Washoe posługiwać się językiem migowym. A szympansy Sherman i Austin oraz bonobo Kanzi pod okiem Duane’a Rumbaugha i Susan Savage-Rumbaugh osiągnęły wspaniałe wyniki w komunikowaniu się między sobą i z ludźmi za pomocą obrazkowego języka yerkish.

Matsuzawa zaczął od znajomego zaga- dnienia – percepcji wzrokowej – tyle że u szympansów, czemu później poświęcił doktorat. Sprawdzał m.in., jak szympansy widzą kolory. W eksperymentach wykorzystywał różne obrazy, np. graficzne znaki języka japońskiego. Ciekawiło go, czy Ai mogłaby się nauczyć posługiwania takimi symbolami. Z nazywaniem kolorów poszło jej nieźle, więc spróbował z liczbami.

Po ponad 20 latach badań opisał w 2000 r. na łamach „Nature” zdolności numeryczne Ai. W testach polegających na wskazaniu w kolejności rosnącej lub malejącej bardzo krótko wyświetlanych, a następnie zasłanianych liczb szympansica radziła sobie równie dobrze jak ludzie. Dziennikarze podchwycili temat. Świat szybko usłyszał o japońskiej małpie, która umie liczyć.

Kilka lat później ludzie zdumieli się jeszcze bardziej. Trzy młode szympansy – m.in. Ayumu, syn Ai – poradziły sobie w teście numerycznym zdecydowanie lepiej niż dorośli ludzie. Wystarczył ułamek sekundy, by zapamiętały rozkład liczb na ekranie komputera i bezbłędnie wskazały je we właściwej kolejności. Pamiętały ją nawet, gdy badacze na kilkadziesiąt sekund odwracali ich uwagę od monitora. Żaden człowiek nie był w stanie im dorównać.

Dlaczego? Zgodnie z hipotezą Matsuzawy ludzie stracili fenomenalną pamięć krótkotrwałą odziedziczoną po małpich przodkach, gdy wynaleźli język.

– Gdy ludzie widzą coś takiego, zaczynają sądzić, że mają do czynienia z jakimś małpim geniuszem. Następuje coś, co psychologowie nazywają dysonansem poznawczym – opowiada.

– Uważamy liczby za coś typowo ludzkiego i nie możemy uwierzyć, że jakaś małpa może sobie lepiej z nimi radzić niż człowiek. By ocalić przekonanie o swojej wyjątkowości, uznajemy to za niezwykły przypadek: genialną małpę. To typowe myślenie, zwłaszcza dla mieszkańców Europy – zauważa. – Chrześcijaństwo głosi wyższość człowieka nad innymi zwierzętami. Na wschodzie, w Azji, wielu ludzi wierzy w reinkarnację. Jeśli uważasz, że sam kiedyś możesz zostać małpą albo innym zwierzęciem, łatwiej ci zaakceptować, że małpa może lepiej radzić sobie z niektórymi zadaniami intelektualnymi od człowieka.


Wykład prof. Matsuzawy w ramach Copernicus Festival


 

Poiskaj mnie

Zastanawiamy się, co Ai wie i myśli o swoim opiekunie. Profesor odpowiada po chwili.

– Bez pomocy Ai nie mógłbym nic zrobić, jest moim nawigatorem w badaniach szympansiego umysłu. A czym ja jestem dla niej? Kiedyś pewnie postrzegała mnie jako nauczyciela, ale po tylu latach współpracy relacja między uczniem a nauczycielem się zmienia.

Profesor widzi, jak odmiennie reagują nań Ai oraz Akira, ojciec Ayumu, gdy wraca z Afryki po miesiącu albo dwóch nieobecności.

– Akira jest szczęśliwy – profesor Matsuzawa robi minę, która ma przypominać minę zadowolonego szympansa. – Tymczasem Ai spogląda na mnie ukradkiem i ostentacyjnie przechodzi obok. To trochę jak z ludźmi: mężczyźni są bardziej bezpośredni, a kobiety znacznie bardziej skomplikowane. Ciekawe, że po narodzinach Ayumu Ai nieco się zmieniła – dodaje. – Bardziej otwarcie okazywała radość na mój widok i częściej przychodziła poprosić, żebym ją poiskał.

W jaki sposób się porozumiewają?

– Poza komunikacją z użyciem komputera zwykle łączymy gesty i mowę: usiądź, powstań, obróć się, podejdź do mnie – wypowiadając polecenia, profesor wykonuje odpowiednie gesty. – Do szympansów mówimy po angielsku, a ze współpracownikami z laboratorium rozmawiamy po japońsku. Wielu naukowców ogląda filmy z naszych eksperymentów. Dzięki temu, że mówimy do małp po angielsku, a nie po japońsku, nie musimy tłumaczyć wszystkich słów – wyjaśnia.

W środowisku naturalnym szympansy stosują zarówno gesty, wyrazy mimiczne, jak i wokalizacje: sapią, pohukują, dyszą, piszczą i wydają wiele innych odgłosów, z których każdy pełni jakąś funkcję w ich życiu społecznym. Profesor Matsuzawa demonstruje nam kilka z nich.

Nie, nie odtwarza ich z laptopa, na którym przechowuje tysiące filmów ze swoich badań. Sam wokalizuje. I robi to prawdopodobnie lepiej niż niejeden szympans.

– Gdy jestem w lesie, mogę w ten sposób poinformować dzikie szympansy, że się zbliżam – wyjaśnia po zaprezentowaniu wokalizacji zwanej pant-hook, czegoś przypominającego poprzedzone dyszeniem wycie albo pohukiwanie. Sygnalizuje nam też, że uważa nas za dominujące osobniki, serią tzw. pant-grunts, połączenia dyszenia i chrząkania.

Sam także zadaje mnóstwo pytań i robi notatki. Komórką fotografuje niemal wszystko, przynajmniej po kilka razy. Prosi o zaprowadzenie do sklepu z ceramiką z Bolesławca. Jedna z jego córek natknęła się na nią kiedyś i od tamtej pory za nią szaleje.

Na krakowskim wykładzie profesor Matsuzawa opowiada, dlaczego my, ludzie, staliśmy się wyjątkowi. Ale filmy i zdjęcia, które pokaże, nieco nas z wyjątkowości obedrą: są na nich małpy, które malują obrazy przypominające dzieła abstrakcjonistów, albo które rozwiązują zadania numeryczne nieosiągalne dla ludzi.

Publiczność doznaje dysonansu poznawczego, co objawia się salwami śmiechu. Również wtedy, gdy poważny, wybitny badacz z Japonii zaczyna swój popisowy numer – wydawanie małpich odgłosów. ©

ŁUKASZ KWIATEK jest filozofem i kognitywistą, członkiem Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych oraz redaktorem działu naukowego „Tygodnika”.

KINGA WOŁOSZYN jest psycholożką, doktorantką w Zakładzie Psychofizjologii w Instytucie Psychologii UJ. Współpracuje z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych.

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Podobne teksty

Łukasz Kwiatek, Mateusz Hohol
Jonathan Haidt, Łukasz Kwiatek, Bartłomiej Kucharzyk